Piątek trzynastego? Nie we Włoszech

No i nadszedł. Piątek 13 –goNo i nadszedł. Piątek 13 –go. Prawie każdy ignoruje jego złą moc, ale pewnie jęknął, gdy zobaczył go dziś w kalendarzu:) Skąd się wziął w masowej wyobraźni? To tak naprawdę kombinacja dwóch elementów: dzień, w którym został ukrzyżowany Jezus (piątek) i liczba uczestników ostatniej wieczerzy. Skojarzenie tych dwóch elementów urzeczywistnia się po raz pierwszy w piątek, 13 października 1307 roku, w dniu uwięzienia członków zakonu Templariuszy.  XIX wiek przynosi potwierdzenie tego „przekleństwa” – od „czarnego piątku” na Wall Street w 1929 r. do katastrofy statku Apollo 13 (start o godz. 13:13!).    W Niemczech na przykład, dopiero w 1957 roku pewien dziennik ironizował na temat decyzji Onassisa o przesunięciu daty wodowania wielkiego statku z powodu daty (13 piątek). Mit „pechowej trzynastki” dotarł też do Polski. Włochy są jednak wyjątkiem. Nie „trzynastka”, a „siedemnastka” przynosi pecha! Na kuponie Totocalcio na przykład (totalizator sportowy – przyp. red.), w który grają namiętnie miliony Włochów, meczów do obstawienia jest 13, a „fare tredici”, czyli „trafienie trzynastki” jest wielkim szczęściem! Trzynastka więc broni się przed złą sławą, skąd więc się wzięła pechowa 17? Otóż … ma rzymskie pochodzenie. W łacińskim systemie zapisywania liczb 17 to XVII, a anagram tego słowa to VIXI, co znaczy „io vissi” - „żyłem” (w domyśle już nie). Włoskie linie lotnicze Alitalia pogodziły w tym temacie wszystkich i nie ma w ich samolotach rzędów siedzeń z numerami 13 (jak w wielu innych liniach), ale też  … 17.

No i nadszedł. Piątek 13 –goWłosi, ogólnie mówiąc, są bardzo przesądni. Wielu z nich ewoluowało do stanowiska „nie wierzę w to, ale tak robię”. Obok ogromu regionalnych przesądów, wierzeń i uprzedzeń, których nie sposób wymienić jest mnóstwo ogólno włoskich, które uprzykrzają życie mieszkańców Półwyspu Apenińskiego. Włosi na przykład nie zasiadają do stołu w 13 osób, nie kąpią się w morzu 10 sierpnia na San Lorenzo, nie przechodzą pod schodami. Nieszczęście ponoć przynoszą skrzyżowane przedmioty. Kładą więc prosto buty, sztućce, nie podają „na krzyż” rąk przy powitaniu, ani nie krzyżują kieliszków przy toaście. Starają się, tak jak my zresztą, nie rozsypać soli, ale też nie rozlewać oliwy. Nie wyrzucają skorupek jaj w całości, ale pokruszone… W sferze artystycznej  unikają koloru fioletowego, który ponoć nie prowadzi do sukcesu i zarobku. „Nè di Tenere nè di Marte, non si sposa, non si parte, nè si dà principio all’arte” radzi stare włoskie przysłowie, które mówi o tym, żeby nie brać ślubu, nie wyjeżdżać i nie tworzyć ani we wtorki, ani w czwartki.

I tak można by jeszcze długo o czarnych kotach, czterolistnych koniczynach, podkowach i pewnie nikt się tym nie przejmie …  aż do chwili, gdy w samochodowym radio usłyszy aktualny horoskop i nie wysiądzie z auta, dopóki nie doczeka się swojego znaku …